sobota, 14 marca, 2026
Oglądaj, słuchaj, ćwicz - zdobywaj nowe umiejętności online

Shopify w Europie rośnie jak na drożdżach – rekordowy wzrost i nowa strategia ekspansji

Rekordowe wyniki finansowe w Europie

W świecie e-commerce rzadko zdarzają się tak dynamiczne skoki, które od razu zmieniają układ sił na rynku. Shopify, kanadyjska platforma do tworzenia sklepów internetowych, w drugim kwartale 2025 roku odnotowała w Europie wzrost wartości brutto sprzedanych towarów (GMV) o imponujące 42 procent w porównaniu do roku poprzedniego. Za tą liczbą kryje się nie tylko rosnąca popularność marki, ale również przemyślana strategia wejścia w głąb lokalnych rynków. Globalny przychód firmy w tym samym okresie wyniósł około 2,3 miliarda euro, co oznacza wzrost o 31 procent rok do roku, a marża wolnych przepływów pieniężnych sięgnęła 16 procent, potwierdzając stabilną kondycję finansową. Takie wyniki stawiają Shopify w ścisłej czołówce globalnych platform sprzedażowych, a jednocześnie pokazują, że Europa stała się jednym z motorów jej rozwoju.

Multiwalutowe wypłaty jako przełom dla sprzedawców

Jednym z kluczowych czynników napędzających tak szybki wzrost była decyzja o wprowadzeniu systemu wypłat w wielu walutach. Dla sprzedawców działających w różnych krajach Unii Europejskiej oznaczało to realne ułatwienie w zarządzaniu przychodami. Zniknęła potrzeba kosztownego przewalutowania, a transakcje zaczęły przebiegać szybciej i z mniejszą liczbą pośredników. Takie udogodnienie ma ogromne znaczenie zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorstw, które dotąd często wybierały lokalne rozwiązania z powodu niższych kosztów obsługi płatności. Shopify dzięki temu krokowi nie tylko przyciągnęło nowych sprzedawców, ale również wzmocniło więź z tymi, którzy już od lat korzystają z platformy.

Niemcy – europejski bastion Shopify

Europa okazała się szczególnie podatnym gruntem na rozwój tej strategii, a najlepszym przykładem są Niemcy. Tam Shopify zdobyło niemal 40-procentowy udział w rynku wśród małych i średnich sklepów internetowych. Taki wynik nie jest dziełem przypadku – firma od lat inwestuje w dopasowanie swojej oferty do specyfiki lokalnego e-commerce. Oznacza to nie tylko dostosowanie interfejsu czy obsługi klienta, ale także wsparcie w zakresie logistyki, integracji z lokalnymi metodami płatności i kampanii marketingowych skierowanych na dany rynek. W rezultacie Shopify w Niemczech stało się dla wielu przedsiębiorców nie tyle dostawcą technologii, co partnerem w rozwoju biznesu.

Europa jako motor globalnej ekspansji

Co istotne, rekordowe wyniki w Europie wpisują się w szerszy, globalny trend wzrostu firmy. W drugim kwartale 2025 roku całkowity GMV Shopify osiągnął wartość 87,84 miliarda dolarów, a zyski netto wzrosły do 906 milionów dolarów w porównaniu do 171 milionów rok wcześniej. Choć wzrosty odnotowywane są na wszystkich rynkach, to właśnie Europa wyróżnia się jako region, w którym tempo ekspansji jest najwyższe. To pokazuje, że strategia globalnego działania przy jednoczesnym lokalnym dopasowaniu przynosi wymierne rezultaty.

Lekcja dla branży e-commerce

Historia ostatnich miesięcy w wykonaniu Shopify jest więc opowieścią o tym, jak odważne inwestycje, zrozumienie potrzeb klientów i umiejętne balansowanie między globalną skalą a lokalnym charakterem rynku mogą przynieść spektakularne efekty. Europa, dotychczas postrzegana jako wymagający, zróżnicowany rynek, stała się dla Shopify nie tylko źródłem zysków, ale także polem do testowania rozwiązań, które w przyszłości mogą z powodzeniem zostać wdrożone w innych częściach świata.

Rekordowy wzrost i potęga AI: Amazon Q2 2025

W drugim kwartale fiskalnym zakończonym 30 czerwca 2025 roku Amazon odnotował 13 % wzrost przychodów rok do roku, osiągając 167,7 mld USD, co stanowi wyraźne przekroczenie oczekiwań analityków (~162 mld USD). Zysk netto wyniósł 18,2 mld USD (1,68 USD na akcję), wobec oczekiwań 1,33 USD, czyli przewaga aż o 27 %. Amazon wygenerował również 19,2 mld USD zysku operacyjnego, co oznacza wzrost ponad 30 % w porównaniu z rokiem ubiegłym. Segment AWS wyróżnił się mocnym wzrostem – 30,9 mld USD, czyli +17,5 % r/r, i mocno przyczynił się do generowania ponad połowy zysku operacyjnego (10,2 mld USD). Przychody e‑commerce wzrosły o około 11 %, co przełożyło się na ponad 61,5 mld USD w online sprzedaży produktów, a segment reklamowy zrealizował 15,7 mld USD przychodu, rosnąc o ponad 22–23 % rok do roku.

W raportach Amazon akcentował rosnące inwestycje w sztuczną inteligencję – Andy Jassy wskazał wdrożenie narzędzi AI takich jak Alexa+, DeepFleet, Kiro IDE, Strands, Bedrock AgentCore oraz promowanie technologii generatywnej do optymalizacji operacji i poprawy user experience. Amazon zwiększał nakłady na infrastrukturę – budowę centrów danych, chipów, drogi dostawy – co skutkowało obniżeniem marży AWS z poprzedniego poziomu (ok. 39 %) do znacznie niższego (ok. 32–35 %), jako konsekwencja intensywnych kosztów inwestycji AI i energii.


Inwestorzy ostrożni mimo mocnych danych — prognozy Q3

Pomimo mocnych wyników, reakcja rynku była negatywna – akcje Amazona spadły w handlu pozasesyjnym o 4–8 %. Przyczyną były prognozy na trzeci kwartał: Amazon przewiduje przychody w zakresie 174–179,5 mld USD (wzrost 10–13 % r/r), ale estymowany zysk operacyjny liczy się na 15,5–20,5 mld USD, co może być poniżej oczekiwań analityków (~19,5 mld USD). Inwestorzy wyrazili też obawy co do konkurencji w zakresie chmury – AWS rośnie, ale wolniej niż Microsoft Azure (ok. 39 %) i Google Cloud (ok. 32 %). Kontynuacja wzmożonych wydatków na AI i centra danych budzi obawy o przyszłą presję na marże i free cash flow (zmaleł z 53 mld do 18,2 mld USD w rocznym okresie).


Sztuczna inteligencja i reklamy jako fundamenty przewagi

Amazon konsekwentnie rozwija narzędzia AI, które mają wpływać nie tylko na operacje, ale też na produkty skierowane do sprzedawców i klientów. Generatywna AI wspiera automatyczne ulepszanie listingów („Enhance My Listing”), tworzenie audio-opisów („Hear the highlights”) oraz integracje Alexa+ i agenci do zakupów – rozwiązania, które poprawiają konwersję i doświadczenie zakupowe. Segment reklamowy potwierdził swoją wagę w strategii – rosnąca efektywność Sponsored Products i Sponsored Brands przekłada się na przychody rzędu 15,7 mld USD, co stanowi kluczowy element zyskowności Amazona.


Znaczenie dla polskich sprzedawców

Dla polskich sprzedawców działających na Amazonie, te wyniki to zarówno szansa, jak i wyzwanie. Rekordowy wynik reklamowy oznacza rosnące koszty widoczności – ceny aukcji Sponsored Brands i Sponsored Products stale rosną, co przy braku dodatkowych budżetów może obniżać udział sprzedaży organicznej i wpływać na marże. Jednocześnie narzędzia AI od Amazon dają szansę na automatyzację listingów i poprawę doświadczenia klienta – ich szybkie wdrożenie może przynieść przewagę konkurencyjną i obniżyć koszty obsługi sprzedaży. Rozbudowa dostaw „Same‑Day / Next‑Day Delivery” i centrów realizacji (FBA), szczególnie w Polsce i Niemczech, może znacząco skrócić czas dostaw i poprawić oceny – partnerzy FBA często obserwują wzrost sprzedaży o kilkadziesiąt procent po przejściu do lokalnych magazynów.


Perspektywy strategiczne

Amazon Q2 2025 to opowieść o imponującej skali i inwestycjach, które stoją u podstaw przyszłego rozwoju – zwłaszcza w AI i cloud. Jednocześnie sygnały ostrożności w prognozach, zwłaszcza dotyczące marginesu operacyjnego i konkurencyjności AWS, wymagają od sprzedawców e-merch strategii przemyślanej adaptacji. Polskie firmy działające globalnie mogą odnieść korzyści, jeśli zainwestują w efektywność listingów, reklamę w Amazon Sponsored i logistykę (FBA), ale będą musiały skalkulować wzrost kosztów widoczności i infrastruktury.

Zadłużenie w e-commerce. Branża, która miała tylko rosnąć, dziś tonie w długach

Jeszcze kilka lat temu polski e-commerce był symbolem dynamicznego wzrostu i nowoczesności. Mówiono o nim jako o sektorze odpornym na kryzysy, zdolnym do adaptacji i przyciągającym inwestorów niczym magnes. Jednak dane, które właśnie ujawniono, pokazują zupełnie inny obraz – znacznie mniej różowy, znacznie bardziej niepokojący. Według najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów, firmy działające w polskim e-commerce są dziś zadłużone na ponad 158 milionów złotych. Liczba ta nie tylko szokuje skalą, ale też unaocznia głębszy problem, który zbyt długo pozostawał niedostrzegany.

Długi generowane są głównie przez najmniejsze podmioty – w tym jednoosobowe działalności gospodarcze, które odpowiadają za niemal dwie trzecie całkowitego zadłużenia. Wiele z nich powstało w czasach pandemicznego boomu na zakupy online, często bez doświadczenia, zaplecza finansowego ani długofalowej strategii. Teraz, w 2025 roku, działają pod presją malejących marż, rosnących kosztów logistyki i stale zmieniających się oczekiwań klientów. Na te wyzwania nakłada się coraz trudniejszy dostęp do finansowania i wzrost kosztów kredytu obrotowego, co dla wielu firm okazuje się być punktem krytycznym.

Zadłużenie branży nie jest równomierne geograficznie. Najwięcej dłużników znajduje się w województwie mazowieckim – co można tłumaczyć koncentracją firm e-commerce w Warszawie i okolicach. Kolejne w kolejności są województwa śląskie i małopolskie. Rekordzista – firma z Wielkopolski – ma do spłaty niemal dwa miliony złotych. Jeszcze ciekawsze są dane o średnim zadłużeniu przypadającym na jedno przedsiębiorstwo – w województwie opolskim wynosi ono ponad 41 tysięcy złotych, co może sugerować szczególnie trudną sytuację lokalnych e-sklepów lub ograniczony dostęp do alternatywnych źródeł finansowania.

Wśród wierzycieli dominują instytucje finansowe, firmy transportowe oraz operatorzy telekomunikacyjni. Nie jest to zaskoczeniem – dla e-commerce współpraca z tymi trzema sektorami to codzienność. Działając na granicy płynności, sklepy internetowe zaczynają spóźniać się z opłatami za leasingi, usługi kurierskie czy abonamenty za narzędzia SaaS i telefonię VoIP. Efekt domina jest nieunikniony – zadłużony sklep nie tylko pogarsza własną kondycję, ale pociąga za sobą cały łańcuch zależności, na którym opiera się jego funkcjonowanie.

Obecna sytuacja rzuca cień na przekonanie, że polski e-commerce rośnie w sposób zrównoważony. W rzeczywistości mamy dziś do czynienia z rynkiem o bardzo niskim poziomie odporności – szczególnie w segmencie mikroprzedsiębiorstw. Wielu właścicieli e-sklepów nie planuje w skali długoterminowej, inwestując bez analizy przepływów finansowych, a jednocześnie uzależniając swój biznes od kosztownych narzędzi reklamowych i logistycznych. Oczekiwania klientów – darmowe zwroty, błyskawiczne dostawy, szeroki wybór i stałe promocje – są coraz trudniejsze do spełnienia bez drastycznego spadku rentowności.

Warto również zwrócić uwagę na barierę technologiczną, która – paradoksalnie – nie ułatwia firmom wyjścia z kryzysu. Choć narzędzia automatyzujące marketing, zarządzanie magazynem czy obsługę klienta są dostępne i coraz bardziej przystępne, to jedynie 28% firm z sektora e-commerce deklaruje chęć wdrożenia takich rozwiązań w najbliższym czasie. Dla pozostałych barierą pozostaje cena, brak wiedzy technicznej lub obawa przed kolejnym nietrafionym wydatkiem.

Obraz, który wyłania się z tych danych, jest pełen napięć. Branża, która jeszcze niedawno była ikoną przedsiębiorczości, dziś staje się areną przetrwania. Firmy walczą nie tylko o klientów, ale o zdolność regulowania podstawowych zobowiązań. W tle słychać coraz głośniejsze głosy o konieczności restrukturyzacji, wsparcia instytucjonalnego i edukacji finansowej. Trudno dziś przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja w ciągu kolejnych 12 miesięcy, ale jedno jest pewne – e-commerce w Polsce przechodzi właśnie pierwszy poważny test dojrzałości.

Zakupy bez wychodzenia z czatu – ChatGPT wdraża checkout i prowizje

ChatGPT staje się sprzedawcą: jak AI zmienia e‑commerce

W lipcu 2025 roku obserwujemy milowy krok OpenAI w kierunku integracji z handlem internetowym. Dotychczas popularny asystent tekstowy pragnie zrewolucjonizować sposób robienia zakupów — nie tylko podpowiadając produkty, ale umożliwiając ich zakup bez opuszczania interfejsu chatu. ChatGPT idzie bowiem dalej niż tylko dostarczanie linków do sklepów — szykuje się do przejęcia roli pośrednika płatnościowego i platformy transakcyjnej.

Według raportów OpenAI przygotowuje funkcję checkout, dzięki której użytkownik będzie mógł zapłacić za produkt już w sesji z ChatGPT. Algorytm będzie pobierał prowizję od każdej transakcji — co stanowi nowy model monetyzacji poza tradycyjnym systemem subskrypcji, skierowany również do użytkowników wersji bezpłatnej. Partnerem strategicznym w tej inicjatywie został Shopify, co pozwala na wykorzystanie infrastruktury e-commerce w celu realizowania zamówień i zarządzania zapleczem sprzedażowym.


Co to oznacza dla polskiego rynku e‑commerce?

W Polsce komentowana jest szczególnie rola Allegro i porównywarek cenowych, takich jak Ceneo. ChatGPT-GPT Shopping może negatywnie wpłynąć na ruch na tych portalach, ponieważ użytkownicy coraz częściej znajdą lepsze oferty bezpośrednio w inteligentnym oknie czatu, bez konieczności przechodzenia na zewnętrzne strony. Analitycy podkreślają, że udział Allegro może osłabnąć w miarę, jak użytkownicy zaczną korzystać z ChatGPT jako pierwszego interfejsu zakupowego zamiast platform marketplace-owych.

Do tej pory ChatGPT dostarczał spersonalizowane rekomendacje produktów wraz z cenami, opiniami i zdjęciami, ale finalizacja zakupów wymagała przejścia do zewnętrznych sklepów. Nowa funkcja checkout eliminuje ten krok — użytkownik zostaje w ekosystemie ChatGPT, sfinalizuje transakcję w jednym miejscu i będzie miał dostęp do pełnego doświadczenia zakupowego z poziomu chatbota.

OpenAI planuje także zaawansowane personalizowane sugestie produktów, uwzględniające wcześniejsze interakcje użytkownika lub opcje zapamiętywania preferencji — szczególnie atrakcyjne dla wersji Pro/Plus z pamięcią kontekstową.


Skutki dla porównywarek i sklepów internetowych

Porównywarki cenowe, które dotychczas korzystały na ruchu generowanym przez użytkowników szukających ofert, staną przed poważnym wyzwaniem. Jeżeli ChatGPT skutecznie wykorzysta swoją przewagę rekomendacyjną, użytkownicy mogą przestać w ogóle odwiedzać strony typu Skąpiec czy Ceneo, co zmniejszy ich znaczenie i przychody reklamowe. Sklepy internetowe natomiast mogą być proszone o udostępnianie danych w zamian za integrację z platformą ChatGPT — w zamian za dostęp do użytkowników marki OpenAI.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której użytkownik prosi ChatGPT o sugestię prezentu. AI analizuje preferencje odbiorcy, budżet i dostępną ofertę, a następnie sam przeprowadza transakcję, w jednej interakcji. Cały proces — od sugestii po płatność — odbywa się w jednym interfejsie. ChatGPT przestanie być tylko narzędziem do wyszukiwania — stanie się alternatywnym kanałem sprzedaży.

To posunięcie może oznaczać nowe wyzwania dla tradycyjnych wyszukiwarek produktowych i marketplace’ów, które będą musiały zrewidować swoje modele integracji lub ryzykują utratę monopolu na interakcję zakupową.


Rekomendacje dla e-commerce w Polsce

Branża może już teraz przygotować się na nadchodzące zmiany. Integracja z API ChatGPT Shopping może otworzyć nowe kanały sprzedaży. Warto rozważyć obecność na platformach rekomendacji AI, zoptymalizowanie ofert pod model personalizacyjny, a także ewentualne negocjacje dotyczące prowizji. Kluczowe znaczenie ma też wypracowanie pozycji w ekosystemie AI — być jednym z pierwszych sprzedawców widocznych w rankingach rekomendacyjnych ChatGPT.

Wejście ChatGPT w rolę sprzedawcy to sygnał ogromnej zmiany w handlu internetowym. Model, który dotychczas kaukularnie odpowiadał na pytania, teraz staje się pełnoprawnym środowiskiem zakupowym. Dzięki integracji z Shopify i wdrożeniu płatności w czacie, OpenAI może zagrozić nie tylko porównywarkom i tradycyjnym marketplace’om, ale również całej strukturze sposobu, w jaki robimy zakupy online. Już za chwilę proszę zapytać ChatGPT o produkt — i zapłacić za niego bez opuszczania chatbota.

Globalny fundusz kupuje IAI. Kulisy jednej z największych transakcji w polskim e-commerce

Historyczna transakcja na polskim rynku e-commerce

W lipcu 2025 roku polski rynek e-commerce obiegła wiadomość, która odbiła się szerokim echem zarówno wśród inwestorów, jak i przedsiębiorców cyfrowych. Grupa IAI, właściciel jednej z największych platform SaaS dla e-commerce w Polsce – IdoSell – została sprzedana funduszowi private equity Montagu. Sprzedającym był fundusz MCI Capital, który kontrolował IAI od 2018 roku. Kwota transakcji budzi respekt: około miliarda złotych, z czego 469,3 mln zł wpłynie netto do MCI.

Rozwój Grupy IAI i kluczowe przejęcia

IAI to nie tylko IdoSell, ale cała grupa firm rozwijających produkty i usługi dla sprzedawców internetowych. Od systemów rezerwacyjnych IdoBooking, przez usługi płatnicze IdoPay, po integracje i narzędzia marketingowe. Przez lata obecności na rynku, firma stała się filarem polskiego SaaS-u dla handlu. MCI zainwestowało w IAI siedem lat temu, kupując pakiet kontrolny za około 140 mln złotych. Od tamtej pory grupa znacznie się rozwinęła, zarówno poprzez wzrost organiczny, jak i akwizycje. Przykładem może być przejęcie węgierskiego ShopRenter czy zakup pakietu kontrolnego w platformie AtomStore, które pozwoliły IAI ugruntować pozycję regionalnego lidera w swoim segmencie.

Imponujące wyniki finansowe Grupy IAI

Według danych MCI, w 2024 roku przez systemy Grupy IAI przetworzono ponad 20 miliardów złotych wartości sprzedaży brutto (GMV), a planowane przychody na 2025 rok mają sięgnąć 300 mln zł. Model biznesowy IAI oparty o SaaS i zintegrowany ekosystem produktów sprawia, że firma osiąga imponujące marże. Szacowana EBITDA w 2025 roku ma wynieść ok. 90 mln zł przy marży powyżej 50%. Takie parametry czynią spółkę niezwykle atrakcyjną dla globalnych inwestorów. Nowym właścicielem IAI został fundusz Montagu Private Equity, znany z inwestycji w spółki technologiczne i infrastrukturalne w Europie. W przeszłości Montagu zainwestował m.in. w Emitel, dzięki czemu ma doświadczenie na polskim rynku. Przejęcie Grupy IAI wpisuje się w strategię funduszu zakładającą wspieranie firm o silnym modelu subskrypcyjnym, wysokim potencjale wzrostu i skalowalności międzynarodowej.

Warunki transakcji i przewidywana finalizacja

Transakcja nie została jeszcze ostatecznie zamknięta. Jej finalizacja uzależniona jest od zgód regulacyjnych, m.in. Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz organów nadzorujących instytucje płatnicze, ponieważ IAI posiada własną licencjonowaną instytucję finansową. Termin zamknięcia wyznaczono na 30 kwietnia 2026 roku. Zarówno dla MCI, jak i dla założycieli IAI, to ogromny sukces. Paweł Fornalski oraz Sebastian Muliński, którzy posiadali razem około 35% udziałów, również zdecydowali się na sprzedaż części swojego pakietu. Choć szczegóły ich umowy nie zostały ujawnione, wiadomo, że wartość całej transakcji przekroczyła miliard złotych.

Co oznacza przejęcie IAI dla rynku e-commerce w Polsce?

Dla polskiego rynku e-commerce to moment symboliczny. Pokazuje on, że rodzime firmy technologiczne potrafią nie tylko zbudować silną pozycję lokalnie, ale i wzbudzić zainteresowanie międzynarodowych graczy. To również znak, że polski SaaS dojrzewa, a jego wartość zaczyna być dostrzegana na globalnej scenie. W kontekście rosnącej konkurencji ze strony takich graczy jak Shoper czy Shopify, nowy etap w historii IAI może przynieść zarówno dalszą ekspansję, jak i pogłębienie integracji usług w ramach platformy.

Przyszłość Grupy IAI pod skrzydłami Montagu rysuje się jako kontynuacja dynamicznego wzrostu, choć zapewne już w nowej odsłonie. Kluczowe będzie to, jak nowy właściciel podejdzie do strategii rozwoju, internacjonalizacji i wspierania innowacji produktowych. Jedno jest pewne – IAI zyskało partnera, który ma kompetencje i kapitał, by wynieść polski e-commerce na jeszcze wyższy poziom.

SALESmanago przejmuje Thulium – budując przyszłość customer engagement z AI

24 lipca 2025 roku to data, która może zmienić bieg martechu w Europie Środkowo‑Wschodniej. SALESmanago, platforma Customer Engagement ceniona przez ponad 2000 firm z 50 krajów, ogłosiła przejęcie Thulium – omnichannelowego systemu obsługi klienta opartego na sztucznej inteligencji – od Spire Capital Partners .

To wydarzenie nie jest kolejną transakcją – to wyraźny sygnał ambicji. W rękach SALESmanago ścieżka klienta staje się scedowana z marketingu cyfrowego na realne wsparcie klienta, bez utraty spersonalizowanego tonu, a wręcz z jego znacznie większą mocą.


Jak działa obecnie SALESmanago?

Przez lata SALESmanago budowała pozycję lidera w segmencie średnich firm eCommerce. Platforma łączy Customer Data Platform, marketing automation, narzędzia rekomendacyjne i AI‑owe workflowy w jeden spójny system. Dane Zero‑ i First‑Party przekształca w hiperpersonalizowane kampanie omnichannelowe. Ten kompleksowy zestaw funkcji trafia do firm takich jak Starbucks, Vodafone, Lacoste czy New Balance, które postrzegają SALESmanago jako kluczowy impuls rozwojowy dla działów marketingu i sprzedaży.


Gdzie wkracza Thulium?

Thulium to technologia, która scala komunikację z klientem dzięki integracji telefonu, e-maili, chatu i aplikacji messagingowych w jednym interfejsie. Obsługuje miliony połączeń i wiadomości rocznie, a jej klientami są m.in. Kärcher, Volvo czy Morele.net. Sprzedaż, chat, obsługa klienta – wszystko w jednym miejscu, pod kontrolą AI, która eliminuje chaos i zapewnia przewidywalność.


Połączenie obu światów – co się zmienia?

Przejęcie łączy niemal 4000 klientów i tworzy holistyczne Customer Engagement Platform, która prowadzi klienta od pierwszego kliknięcia aż po obsługę posprzedażową – w jednolitej, spersonalizowanej narracji. SALESmanago wnosi automatyzację i analitykę AI, Thulium – doświadczenie omnichannelowe. Razem obiecują interakcje, które są nie tylko efektywne, ale też przewidywalne i skalowalne.

Dla klientów eCommerce średniej i dużej wielkości oznacza to możliwość przejścia na platformę zdolną obsłużyć każdy punkt kontaktu, z jednego dashboardu, podpartą danymi i inteligencją AI.

To już druga akwizycja SALESmanago w ciągu roku – wcześniej przejęto Leadoo, dodając funkcje konwersji ruchu na stronie. Teraz Thulium wzbogaca ofertę o kompleksową obsługę klienta. Za tymi działaniami stoją solidne finansowe fundamenty – inwestorzy tacy jak SilverTree, Perwyn i Rafał Brzoska wspierają ekspansję firmy poza Polskę .

Kluczową rolę w tym planie odgrywa AI‑owa integracja: Growth Intelligence, Precision Execution i Customer Intimacy – wszystkie razem tworzą przewagę konkurencyjną na rynku CEP (Customer Engagement Platform).


Jakie są korzyści i co warto obserwować?

Nowa jakość obsługi klienta i automatyzacji staje się dostępna w jednym, spójnym ekosystemie. Firmy eCommerce zyskują możliwość:

  • personalizacji ścieżek klienta w czasie rzeczywistym,
  • monitorowania i automatyzowania obsługi w czasie rzeczywistym,
  • skrócenia czasu reagowania i wzrostu satysfakcji klienta.

To także otwarcie drzwi do faktycznej, pan‑europejskiej skali. SALESmanago zasięgiem obejmuje już ponad 50 krajów – Thulium wzmacnia kompetencje w sektorze CX w regionach takich jak DACH, UK i Skandynawia.

Ten ruch wskazuje, że przyszłość Customer Engagement to połączenie marketingu i obsługi klienta w jednym inteligentnym systemie. SALESmanago z Thulium generuje blueprint dla rynku – model, który inne SaaS-y będą próbować naśladować. Rozwój funkcji AI, integracja danych i globalna ekspansja to kluczowe kroki w nadchodzącej erze Martech i CX.


ChatGPT zamienia się w sklep. Czy to koniec klasycznych platform zakupowych?

W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia, które jednoznacznie wskazują: zakupy internetowe wkraczają w epokę AI i mogą diametralnie odmienić dotychczasowy model handlu online.

W Chinach przeprowadzono pierwszą transakcję z użyciem inteligentnych okularów AI i usługi płatniczej Alipay+. To nie futurystyczna wizja, ale realny krok w kierunku wygody zakupowej, w którym sam asystent AI, bez potrzeby używania smartfona, realizuje zakup . To zapowiedź nowego pokolenia e‑commerce, w którym użytkownik może dokonać zakupu przy pomocy komendy głosowej, gestu lub poprzez interakcję z inteligentnym urządzeniem. Tego typu technologia wpisuje się w rozwijający się trend „live commerce” – zakupy w czasie rzeczywistym przez platformy społecznościowe, z udziałem influencerów i możliwości natychmiastowej płatności.

Taki model handlu zapowiada początek końca dominacji tradycyjnych platform: Google, Allegro, Amazon i innych. Gdy konsumenci mogą zamówić produkt bezpośrednio przez AI lub media społecznościowe w czasie rzeczywistym, wyłania się nowy miks technologii i handlu, który skraca drogę od potrzeby do transakcji, eliminując pośredników.


ChatGPT staje się sklepem – OpenAI wchodzi w e‑commerce

W podobnym czasie dotarła kolejna istotna wieść: OpenAI przymierza się do wprowadzenia opcji zakupów bezpośrednio w ChatGPT. W prototypie firmy widzimy już płatności i rekomendacje produktów z linkami do sklepów, co może zamienić ChatGPT w platformę, przez którą użytkownicy będą mogli kupować, otrzymując spersonalizowane propozycje.

Interesujące jest to, że pierwotnie OpenAI prezentowało tę funkcję w wersjach testowych bez możliwości generowania prowizji – głównie po to, by ułatwić klientom zakupy dzięki rekomendacjom zawierającym zdjęcia, recenzje i linki. Obecnie jednak rozmowy z partnerami handlowymi dotyczą możliwości, by sprzedawcy mogli płacić OpenAI prowizję za sprzedaż za pośrednictwem ChatGPT . To oznacza nie tylko ewolucję ChatGPT jako narzędzia AI, lecz także przekształcenie go w realny kanał sprzedażowy.


Co ten trend oznacza dla rynku i Twojego biznesu?

Najpierw trzeba zrozumieć, że nadchodząca transformacja e‑commerce to nie tylko technologie, ale także struktura rynku. Inteligentne okulary, głosowe asystenty i AI‑powered rekomendacje mogą:

  • Obniżyć barierę wejścia: każdy producent może zaistnieć w metaverse zakupowym bez potrzeby dużych inwestycji w reklamy czy wyświetlanie się w dużych platformach.
  • Zwiększyć przewagę personalizacji: AI wie coraz więcej – o preferencjach, stylu życia i zwyczajach zakupowych. Dzięki temu każdy koszyk będzie lepiej dopasowany, co zmienia reguły gry.
  • Skrócić ścieżkę zakupu: kilka komend głosowych i zakup dzieje się w kilka sekund – to rewolucja w UX, która może zrewolucjonizować bounce rate i porzucenie koszyków.

Warto tu nawiązać do zjawiska „live commerce” – instalacje zakupowe wideo w mediach społecznościowych, gdzie prowadzący pokazuje produkt w czasie rzeczywistym, a widz kupuje jednym kliknięciem. To już nie nisza, a globalny trend, który zbiera siły w Europie i Polsce.


ChatGPT jako nowy sklep? Zysk, prowizje i rola AI w łańcuchu sprzedaży

Gdy analitycy i media zadają pytanie: czy OpenAI wejdzie w e‑commerce z prawdziwego zdarzenia, odpowiedź brzmi „tak, ale pod warunkiem, że …”. Pierwsze prototypy są darmowymi wersjami testowymi. Obecne analizy pokazują, że koncern rozważa model prowizyjny – firmy płacą prowizję od sprzedaży za pośrednictwem AI .

W praktyce może to oznaczać, że to ChatGPT albo podobne rozwiązania staną się pierwszym miejscem, w którym użytkownik zainicjuje zakup. Później nastąpi przekierowanie do sklepu, ale cała kreacja i rekomendacja produktu pozostanie w ChatGPT. Dla marek to: lepsza widoczność, jeden klik na rekomendację i możliwość integracji z AI‑chatbotem.


Czego możemy się spodziewać? Prognozy i zmiany dla ecommerce

Trendy, które obserwujemy teraz, zapowiadają szereg zmian, które będziemy obserwować i które powinieneś śledzić:

  • Transformacja UX – web i aplikacje mogą przekształcać się w rozwiązania głosowe lub AR‑commerce. Na przykład dokonanie zakupu przez nawigację w aplikacji i głos, lub robienie zakupów przez okulary smart.
  • Zmniejszenie znaczenia platform agregacyjnych – gdy AI będzie automatycznie kierować zamówienie do odpowiedniego sklepu, rola pośredników może się zmniejszyć, a marże platformowego handlu zaczną się kurczyć .
  • Nowe modele finansowania biznesu – prowizje od sprzedaży stają się źródłem przychodów nie tylko dla sklepów, ale i dla AI‑platform typu ChatGPT.
  • Presja na technologię i bezpieczeństwo – AI zbiera dużo danych o użytkownikach. W kwestiach RODO i przetwarzania danych transakcyjnych stanie się to dużym wyzwaniem.

Podsumowanie: to dopiero początek, ale trend nabiera tempa

Sytuacja jest klarowna: rewolucja zakupowa idzie w kierunku AI‑natywnych rozwiązań. Pierwsze transakcje przez smart‑okulary i zapowiedzi ChatGPT‑commerce pokazują jak blisko jest świat, w którym zakupy będą realizowane przez AI bez pośrednictwa klasycznych sklepów internetowych.

Dla właścicieli sklepów, marketerów i e‑commerce na polskim rynku to sygnał do działania. Warto inwestować w AI do rekomendacji, voice commerce, integracje z asystentami i chatbotami. Tradycyjne UX-y trzeba zoptymalizować, by nie przegrać w walce z asystentem, który zrobi zakupy za nas.

To dopiero początek, ale nadchodzi era, w której AI przekształca zakupy w doświadczenie intuicyjne, szybkie, prawie bezdotykowe. Czas przygotować się na rewolucję – i być jej częścią.

InPost kontra Allegro – początek końca dominacji paczkomatów?

Jeszcze kilka lat temu relacja Allegro i InPostu uchodziła za modelowy przykład symbiozy logistyczno-handlowej w polskim e-commerce. Allegro – lider sprzedaży internetowej, i InPost – twórca sieci paczkomatów, która zrewolucjonizowała sposób dostaw. Wspólnie stworzyli ekosystem, który przez dekadę dominował na rynku dostaw ostatniej mili. Dziś jednak to partnerstwo przypomina małżeństwo w fazie rozwodu – z pretensjami, walką o wpływy i skrywanym planem separacji.

Punktem zwrotnym była rosnąca presja kosztowa. Allegro, które rocznie obsługuje dziesiątki milionów przesyłek, zaczęło liczyć coraz dokładniej. W samym 2024 roku koszty logistyki wzrosły o niemal 23%, osiągając poziom blisko 3 miliardów złotych. InPost – jako główny partner logistyczny – był jednym z największych beneficjentów tych wydatków. Jednocześnie stawał się też największym ciężarem. W odpowiedzi Allegro zdecydowało się pójść drogą niezależności: rozpoczęło inwestycje w rozwój własnej infrastruktury dostaw, stawiając tysiące automatów paczkowych One Box oraz zacieśniając współpracę z Orlenem, DHL i innymi operatorami.

Z pozoru była to decyzja strategiczna i biznesowa – typowa dla dużych firm, które szukają lepszej marży i większej kontroli. Jednak sposób, w jaki Allegro zaczęło wdrażać nową politykę, wywołał prawdziwą burzę. Użytkownicy platformy zauważyli, że automaty InPostu – niegdyś domyślna i preferowana forma dostawy – zaczęły znikać z pierwszych miejsc na liście opcji wysyłki. Zamiast tego klienci byli prowadzeni w kierunku maszyn Allegro One Box, często ulokowanych w mniej dostępnych lokalizacjach. InPost nie pozostał bierny. Prezes firmy, Rafał Brzoska, publicznie oskarżył Allegro o manipulowanie algorytmem i odbieranie klientom prawa wyboru. Jego wpisy w mediach społecznościowych były emocjonalne i pełne ostrzeżeń o „nieuczciwej grze”, w której największy marketplace w kraju wykorzystuje swoją dominującą pozycję.

Allegro odpowiedziało z pozoru spokojnie. Rzecznik firmy zapewniał, że użytkownicy zawsze mogą wybrać preferowaną formę dostawy, a rekomendacje systemowe mają na celu jedynie „zoptymalizowanie procesu logistycznego”. Jednak zapewnienia te nie przekonały ani klientów, ani konkurencji, ani – co szczególnie istotne – Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające, badając, czy Allegro faworyzuje własną infrastrukturę kosztem równego dostępu do rynku dla innych operatorów. Odpowiedź na to pytanie może mieć przełomowe znaczenie dla całego sektora e-commerce.

W tle tego konfliktu rozgrywa się walka o przyszłość polskiego rynku dostaw. InPost, przewidując możliwy rozpad współpracy z Allegro po wygaśnięciu obecnej umowy w 2027 roku, agresywnie inwestuje za granicą – szczególnie w krajach Europy Zachodniej. Z kolei Allegro, którego siłą była dotąd niezrównana oferta i szybka dostawa, ryzykuje pogorszenie doświadczenia użytkownika, jeśli nie zdoła zapewnić równie gęstej i sprawnej sieci paczkomatów, jaką oferował InPost.

Z perspektywy klientów i sprzedawców sytuacja jest niejednoznaczna. Z jednej strony – rosnąca konkurencja może doprowadzić do lepszych cen, szybszych dostaw i większej innowacyjności. Z drugiej – ograniczenie dostępności popularnych punktów odbioru może powodować frustrację i komplikacje w procesie zakupowym. Już teraz wielu sprzedawców zauważa wzrost liczby zapytań i reklamacji związanych z lokalizacjami nowych automatów czy brakiem InPostu jako opcji domyślnej.

Co więcej, konflikt ten zmienia też układ sił na rynku. Mniejsze platformy e-commerce i marketplace’y – takie jak Empik Marketplace, Erli czy Morele – mogą wykorzystać osłabienie pozycji InPostu na Allegro, by zaoferować lepsze warunki dostawy i przyciągnąć rozczarowanych użytkowników. Z kolei konsumenci mogą coraz częściej dokonywać zakupów poza Allegro, wybierając serwisy, które wciąż oferują dostęp do pełnej sieci InPostu.

Nie można też zapominać o wymiarze symbolicznym. Rozpad współpracy Allegro i InPostu to coś więcej niż strategiczna zmiana – to koniec pewnej ery w polskim e-commerce. Przez lata klienci przyzwyczaili się, że Allegro = InPost. Dziś ten skrót myślowy przestaje obowiązywać. Przyszłość pokaże, czy Allegro zdoła zbudować wystarczająco efektywną infrastrukturę, by uniezależnić się od swojego dawnego partnera, i czy InPost znajdzie nowe źródła wzrostu poza największą platformą handlową w Polsce.

Jedno jest pewne: ten rozwód będzie mieć długofalowe skutki dla całej branży. I warto go uważnie śledzić.

Polska logistyka e-commerce wychodzi z cienia. Alsendo wchodzi do Europy Zachodniej

Dotąd mówiło się o tym cicho – że Polska jest potęgą technologiczną w logistyce e-commerce, ale działa głównie lokalnie. Teraz ten układ sił może się zmienić. Firma Alsendo, która jeszcze kilka lat temu była znana wyłącznie jako właściciel marek takich jak Apaczka czy Sendit, wykonała właśnie ważny krok ku międzynarodowej ekspansji. 30 czerwca ogłoszono przejęcie dwóch włoskich platform logistycznych – Spedire.com i SpedirePRO. Transakcja opiewa na około 5,5 miliona euro, co jak na polskie warunki może nie wydaje się zawrotną kwotą, ale jej symboliczne znaczenie trudno przecenić.

To pierwsza akwizycja Alsendo w Europie Zachodniej, ale nie pierwsza w ogóle. Spółka od kilku lat realizuje strategię intensywnego wzrostu poprzez przejęcia – najpierw na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. W Rumunii, Czechach czy na Litwie Alsendo systematycznie budowało swoje portfolio, integrując lokalne platformy wysyłkowe i wdrażając swoje rozwiązania technologiczne. Ruch na rynek włoski jest jednak czymś więcej – to wyraźny sygnał, że firma mierzy coraz wyżej. Co ciekawe, nie jest to ekspansja za wszelką cenę. Akwizycja we Włoszech wpisuje się w bardzo przemyślaną strategię.

Rynek logistyczny w Italii jest w fazie intensywnej transformacji. Włoskie e-commerce przyspieszyło w ostatnich latach, ale nadal pozostaje mocno rozdrobnione. Brakuje tu ustandaryzowanych rozwiązań PUDO, infrastruktura automatów paczkowych jest dopiero w budowie (niedawno pojawił się tam InPost), a e-sklepy zmagają się z wyzwaniami związanymi z dostawami cross-border. Dla Alsendo to niemal idealne warunki wejścia: kraj o dużym potencjale, ale z infrastrukturą, która wciąż czeka na dojrzałe, skalowalne rozwiązania.

Spedire.com i SpedirePRO to platformy technologiczne, które już dziś obsługują tysiące klientów indywidualnych i biznesowych, oferując integracje z operatorami kurierskimi. Jednak to właśnie know-how Alsendo w obszarze automatyzacji, integracji i optymalizacji procesów logistycznych może pozwolić tym platformom wejść na zupełnie nowy poziom. Polski gracz planuje wdrożyć rozwiązania takie jak Innoship czy BusinessPro – systemy, które w krajach Europy Środkowo-Wschodniej już dziś umożliwiają efektywne zarządzanie wysyłkami, porównywanie ofert kurierskich w czasie rzeczywistym i automatyczne alokowanie zamówień między przewoźnikami.

Dla samego Alsendo jest to również okazja do wyjścia poza niszę „polskiego brokera usług kurierskich”. Firma powoli przeobraża się w paneuropejskiego dostawcę kompleksowych usług logistycznych dla e-commerce. Co więcej, nie ukrywa, że Włochy to dopiero początek – w planach są kolejne przejęcia w takich krajach jak Francja czy Hiszpania. Model działania oparty o strategię „buy and build” pozwala nie tylko przejmować udziały w rynkach lokalnych, ale przede wszystkim skalować własne rozwiązania technologiczne i zyskiwać synergię między różnymi rynkami.

To wszystko dzieje się pod skrzydłami funduszu Abris Capital Partners, który jest właścicielem Alsendo od 2020 roku. W przeciwieństwie do wielu inwestorów, którzy ograniczają się do cięcia kosztów i szybkiej odsprzedaży, Abris wspiera długoterminowy rozwój – zarówno organiczny, jak i przez kolejne akwizycje. Widać tu strategię z rozmachem, ale i z dużą dozą realizmu.

Dla polskich przedsiębiorców z sektora e-commerce to bardzo ciekawy sygnał. Po latach dominacji międzynarodowych gigantów, na rynku europejskim zaczynają pojawiać się gracze z Europy Środkowo-Wschodniej, którzy oferują nie tylko niskie ceny, ale też coraz bardziej zaawansowane technologie. W praktyce może to oznaczać nowe możliwości dla polskich e-sklepów, które będą mogły łatwiej i taniej oferować swoje produkty klientom we Włoszech czy w innych krajach zachodnich – i to bez konieczności budowania własnych struktur logistycznych.

Akwizycja Spedire.com przez Alsendo to więc coś więcej niż biznesowa ciekawostka. To przejaw większego trendu: rosnącej roli firm z naszego regionu w europejskim e-commerce i logistyce. Jeśli ten kierunek się utrzyma, być może za kilka lat to właśnie polskie firmy będą wyznaczać standardy dla całej branży. I choć 5,5 miliona euro może nie robić wrażenia na Wall Street, to w kontekście długofalowego rozwoju rynku e-commerce – to prawdziwe otwarcie nowego rozdziału.

Amazon Prime Days 2025 – cztery dni globalnego zakupowego szaleństwa.

Gdyby porównać Amazon Prime Day do święta narodowego handlu online, to w tym roku… dostajemy święto rozszerzone do czterech dni! Amazon oficjalnie ogłosił, że tegoroczna edycja Prime Days potrwa od 8 do 11 lipca 2025, obejmując blisko 100 godzin intensywnych promocji, miliony produktów i niezliczone okazje do zwiększenia sprzedaży – zarówno dla globalnych marek, jak i mniejszych sprzedawców, także z Polski.

Prime Days 2025 – co się zmienia?

To pierwszy raz w historii, gdy Prime Days nie są już „Day”, a raczej mini-cyklonem promocyjnym. Zamiast klasycznych 48 godzin Amazon postawił na 96, oferując użytkownikom codziennie świeże zestawy tzw. „Big Deals of the Day”, w których królują marki takie jak Samsung, Apple, Levi’s, Kiehl’s, a nawet… Garmin i ASUS ROG.

Tym samym lipiec staje się nieoficjalnym „czarnym piątkiem lata”, a każdy kolejny dzień przynosi nowe fale zniżek, często ograniczonych czasowo i liczbowo. W praktyce oznacza to, że sprzedawcy muszą działać szybciej, mądrzej i bardziej elastycznie niż kiedykolwiek wcześniej.

Polska na mapie Prime Days – rosnące znaczenie lokalnych graczy

Choć Amazon nadal nie prowadzi pełnoprawnego marketplace’u w Polsce, coraz więcej polskich sprzedawców działa aktywnie na rynkach takich jak Niemcy, Francja, Włochy czy Hiszpania. Prime Days to dla nich niepowtarzalna okazja, by zwiększyć widoczność i sprzedaż w kluczowych momentach roku – szczególnie że już od początku lipca Amazon pozwala wystawiać tzw. early deals, które wciągają klientów w zakupową grę jeszcze przed oficjalnym startem wydarzenia.

Warto zaznaczyć, że dzięki programowi „Buy with Prime” oraz intensyfikacji działań promocyjnych Amazon zachęca do udziału również mniejsze i średnie firmy. Promocje sięgające nawet 40% rabatu to nie tylko okazja dla kupujących, ale też dla marek, które chcą zwiększyć swoją bazę klientów bez konieczności walki cenowej z gigantami.

Co się sprzedaje najlepiej?

Na podstawie dotychczasowych trendów i obserwacji z rynków zagranicznych można wyodrębnić kilka kategorii, które co roku przyciągają największe zainteresowanie:

  • Elektronika – smartfony, słuchawki, powerbanki, laptopy i oczywiście urządzenia z ekosystemu Amazon (Echo, Fire TV, Kindle).
  • Moda letnia – lekkie trencze, espadryle, paski, topy. W 2025 roku wyraźnie widać inspirację francuskim stylem w zestawieniach bestsellerów.
  • Kosmetyki i pielęgnacja – marki takie jak L’Oréal, Garnier czy Nivea oferują pakiety promocyjne z rabatami do 60%.
  • Sprzęt sportowy i outdoorowy – rowery, zegarki Garmin, lampki, akcesoria na wakacyjne wyprawy.
  • Gaming – obok konsol i gier, duże zainteresowanie wzbudzają handheldy, jak ASUS ROG Ally, i gamingowe akcesoria.

Jak przygotować się do Prime Days jako sprzedawca?

Dla polskich firm sprzedających na Amazonie (zwłaszcza za pośrednictwem modeli FBA lub partnerstw), najbliższe dni to ostatni moment na:

  • aktualizację listingów (tytuły, opisy, grafiki – wszystko musi być na tip-top),
  • przygotowanie dedykowanych promocji lub kuponów z ograniczoną dostępnością,
  • inwestycję w reklamy Amazon Ads – szczególnie w kampanie Sponsored Products i Sponsored Brands,
  • skorzystanie z narzędzi typu AI Assistant i nowych funkcji zakupowych (np. interaktywne poradniki, chatboty w karcie produktu),
  • oraz – co najważniejsze – zsynchronizowanie komunikacji z własnymi kanałami (newsletter, social media, kampanie remarketingowe).

Prime Days – więcej niż promocje

Dla klientów Amazon Prime Days to wielka okazja, ale dla sprzedawców to moment strategiczny. Z odpowiednim przygotowaniem, obecnością na kilku rynkach i dobrą logistyką, nawet mała marka może wygenerować kilkukrotnie większy obrót niż w zwykły dzień. W czasach, gdy każda okazja na zdobycie klienta się liczy – wydarzenia tego typu są po prostu nie do zignorowania.

Jeśli planujesz swoją obecność na Amazon lub chcesz zoptymalizować sprzedaż w czasie Prime Days – warto rozważyć współpracę z partnerem, który zna wszystkie kulisy tej platformy. Dobrym punktem wyjścia może być doświadczona agencja marketplace, która pomoże nie tylko w samym wdrożeniu, ale też w strategii sprzedażowej na poziomie Europy.